Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2013

Aktywność umysłowa może zapobiegać zaburzeniom poznawczym w SM

"Autorzy cytowanej pracy udowodnili, że osoby z dużymi zmianami degeneracyjnymi w mózgu, ale prezentujący wysoką aktywność umysłową, wypadali znacznie lepiej w testach psychologicznych w ocenie funkcji poznawczych niż osoby z mniejszą degeneracją mózgu, ale niską aktywnością umysłową. 

Wydaje się zatem, ze ćwiczenia umysłowe zwiększają ilość połączeń w mózgu i mogą powstrzymać lub zapobiec w przyszłości osłabieniom funkcji poznawczych pod wpływem degeneracji mózgu. Nie tylko na tle SM, ale także miażdżycy lub innych chorób np. choroby Alzheimera. 

A zatem już od młodych lat po lata sędziwe czytajmy ze zrozumieniem, dyskutujmy z ludźmi poszerzając swój zasób słów, piszmy listy, pamiętniki, blogi, rozwiązujmy krzyżówki, gimnastykujmy mózg na sudoku…."

źródło : http://www.tacyjakja.pl/cgblog/205/Aktywnosc-umyslowa-moze-zapobiegac-zaburzeniom-poznawczym-w-SM.html


Od jakiegoś czasu zauważam u siebie takie objawy, a więc zaczynam walczyć o sprawność swojego umysłu- OD DZIŚ!
Zawsze sporo czytałam, rozwiązuję tez sudoku, ale już z grą w szachy mam problem...zamierzam to zmienić ku uciesze mego Lubego :)

Moje samopoczucie ostatnio trochę gorsze, myślę że to z powodu pobytu w Polsce i w Krakowie.
Parę dni temu usuwałam chirurgicznie dolną ósemkę- dziwne że do dziś piecze mnie ucho w środku, to tak jak w czasie rzutu piecze mnie nie raz udo...nie wiem czy to normalne po zastrzyku znieczulającym czy to jakaś sm-owa reakcja...hmm, zobaczymy co czas przyniesie, może objaw minie i już nigdy nie powróci
Noga trochę słabsza, ale daję radę


wtorek, 19 lutego 2013

rozważania

To mnie zastanawia że parę dni temu było super a dziś już coraz gorzej.
Nie żeby było bardzo źle- człowiek przyzwyczaja się do pewnych dysfunkcji, ale faktem jest że noga słabnie. Jest ciężka jak z ołowiu.
Po domu jakoś mi się chodzi, bez butów się prawie przewracam ale w pantoflach jest OK, ale kiedy trzeba gdzieś wyjść i jeszcze do tego szybciej podejść- masakra! Wtedy naprawdę czuję ze nie mam czucia w tej nodze (masło maślane nie? ale wiadomo o co chodzi ;))

Wydaje  mi się że po Encortonie czułam się świetnie bo zahamował skutecznie postęp choroby oszukując organizm- jednym słowem spełnił swoje zadanie. Ten efekt utrzymywał się jeszcze jakiś czas a teraz kiedy jestem Interferonie znów się pogorszyło- w zasadzie to wróciło do normy bo od roku mam tę nogę niesprawną

Zapalenie spojówki nadal dolega....jeśli faktycznie to jest zapalenie spojówki...
Próbowałam zarejestrować się do okulisty ale terminy dopiero na czerwiec, lipiec...no cóż, polska rzeczywistość!

W każdym razie wielkiego pogorszenia nie ma.
Zauwazyłam że odczyny po zastrzykach są dużo mniejsze i same zastzryki jakoś mniej bolesne
Najczęściej kłuję się w udo lub ramię- tam nie boli, w brzuch juz gorzej..ale czegóż się nie robi dla dobra sprawy :)
Tylko dlaczego lekarze wciąż powtarzają że nie ma prawa mnie boleć, nie ma prawa abym miała takie gorączki i bóle mięśniowe...a one są, i co? jak udowodnić komuś swój ból?
Za miesiąc znów wizyta w szpitalu i badania okresowe. Zobaczymy co powiedzą...





niedziela, 10 lutego 2013

Jest super

Czuję się świetnie..w zasadzie nie pamiętam kiedy tak dobrze się czułam...pewnie rok temu przed tym "decydującym" rzucie tzn. po którym stwierdzono u mnie SM
Mogę robić wszystko
Męczę się- owszem, ale nie tak szybko i nie byle czym. Gdybym miała dźwigać, przenosić lub stać pół dnia zapewne cierpła by mi noga i ten dziwny ból w krzyżu, wtedy zawsze odpoczywam, żeby nie sprowokować rzutu. Te stany zdarzają mi się jednak rzadko, bardzo rzadko
Co jeszcze zauważyłam mam mniejsze odczyny po zastrzykach z interferonu. Gorączki i bóle mięśniowe po iniekcjach nadal są, ale na to poradzi zawsze paracetamol lub ibuprofen. Da się żyć :)

Krótka ta notka, ale cóż więcej dodać- cieszę się że znów mogę dużo zrobić i szyję też sporo a to dla mnie teraz najważniejsze :)

W kwietniu kończy się świadczenie rehabilitacyjne i mam takie wrażenie że jak tak dalej pójdzie to spokojnie będę czuła się na siłach iść do pracy :) Oby tylko jakąś znaleźć z tym moim SM....

środa, 9 stycznia 2013

interferon

Leczenie Interferonem (w moim przypadku Rebif) okazuje się zbawienne, ale i uciążliwe.
Wierze w to, że lek działa....zapewne nie podniosłabym sie z ostatniego rzutu, albo zaraz miałabym kolejny, w najlepszym wypadku i tak nie mogłabym normalnie funkcjonować- cała bym się trzęsła, opadała z sił i Bóg jeden wie co jeszcze...
No właśnie, piszę tak jakbym na obecną chwilę była całkiem sprawna i zdrowa, a wcale tak nie jest!
Lek skutkuje- owszem, ale gorączki, bóle mięśniowe i dreszcze po zastrzykach nie pozwalają normalnie funkcjonować.
Zastrzyki robię sobie sama- trzy razy w tygodniu, więc prawie co drugi dzień, i co drugi dzień mogę wykasować z życiorysu- spędzam go bowiem w łóżku zwijając się z bólu który wykręca mięśnie (szczególnie nogi i ręce), kiedy zażywam leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe (paracetamol nie działa) i tak jestem cała rozbita i choć mam wewnętrzna chęć do działania, fizycznie niewiele mogę zrobić.
Cała się trzęsę, mam zaburzenia równowagi, ogólne rozbicie i co parę godzin biorę tabletki przeciwbólowe których mój żołądek już nie toleruje
Najgorsze są noce, niekiedy budzę się bólu, bo tabletka przez noc przestała działać...a jeśli się nie obudzę rano wstaje totalnie wymięta bo wiadomo sen wówczas niespokojny z bólem lub/i gorączką w tle...

Lekarze w szpitalu, gdzie chodzę na kontrole i po leki,  twierdzą że jestem zdolna do pracy, choć nie raz było tak ze po prostu nie byłam w stanie zwlec się rano z łóżka, a jeśli kila razy mi się to udało nie potrafiłam na niczym skupić się w pracy, wysiedzieć w miejscu....chciało mi się wyć nie tyle z bólu (na to są środki przeciwbólowe) ile ze swojej bezsilności i niezdarności...
wg lekarzy wciąż jestem zdolna do pracy
Gdy naprawdę źle się czułam lub kiedy wręcz kierownik "wygonił" mnie do domu, żebym odpoczęła, kiedy zauważył jak wszystko leci mi z rąk- udawałam się do lekarza ogólnego po zwolnienia na parę dni...jechać do przychodni przyszpitalnej nie widziałam sensu - przecież znów mnie wyśmieją!
Kiedy im mówię że są chwile jeśli nie mogę trafić sobie łyżeczką do ust lub rozlewam po brodzie herbatę pijąc ją z kubka, to wg lekarzy po prostu jestem roztargniona i ciapa
Ostatecznie na badaniu neurologicznym trafiam sobie bezbłędnie palcem do nosa !

A w pracy wszystko leci z rąk- nie jestem w stanie  przesiedzieć w pracy 8 godzin nawet nic nie robiąc, po prostu siedząc...nawet to męczy...czy ktoś w to uwierzy??!
Wcale nie mam ochoty udowadniać wszystkim dookoła  swojej choroby, swojego złego samopoczucia, bezradności i czasowej niedołężności- chciałabym udawać że wszystko jest ok, ze jestem zdrowa tak jak inni...ale wtedy nikt nie uwierzy że są chwilę kiedy naprawdę czuję się źle, jak wypompowany balonik- mimo że przed momentem skakałam jak młoda kózka...a taki stan może potrwać godzinę, dwie, albo kilka dni- dlatego mam wrażenie że stale muszę udowadniać i przypominać otoczeniu o swojej chorobie i że jeśli w środku dnia leżę godzinę (czy nawet pół dnia) na łóżku, choć dookoła dużo roboty do zrobienia, to nie z lenistwa tylko z gorszego samopoczucia- i albo ono zmusza mnie do odpoczynku, albo mój zdrowy rozsądek i doświadczenie z tą chorobą podpowiadaj "lepiej odpocznij teraz, abyś nie musiała przechodzić zaostrzenia choroby i leżeć tydzień w szpitalu"

Chyba nikt nie uwierzy dopóki sam tego nie przejdzie...czasem jestem tak rozgoryczona tym niezrozumieniem przez otoczenie, że każdemu z osobna życzę choćby jednego tygodnia z tą chorobą,  aby mógł się przekonać co tak naprawdę ona znaczy i jak człowiek wtedy się czuje...